BIK jest dziki, BIK jest zły... - Ale czy faktycznie, mamy się czego bać?
Fraza „pożyczka bez bik” generuje w wyszukiwarce Google ponad milion wyników. Setki firm oferują łatwe pożyczki „na dowód”, albo kredyty bez sprawdzania w BIK. Skrót ten zyskał już status legendy i niczym mityczny Cyklop sieje postrach i budzi trwogę w sercach potencjalnych kredytobiorców. Czym wobec tego jest ta złowroga instytucja i czy faktycznie jest się czego bać?
BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej SA to instytucja, której celem jest gromadzenie danych o bankowej historii kredytowej podmiotów gospodarczych oraz osób fizycznych. Informacje te są analizowane i oceniane i mogą być udostępniane w formie raportów bankom, organizacjom sektora finansowego oraz innym instytucjom kredytującym.
W 2009 roku liczba zebranych raportów kredytowych przekroczyła 28 milionów. Wiedza uzyskana z Biura Informacji Kredytowej może posłużyć do oceny ryzyka i zdolności kredytowej, eliminuje również konieczność dostarczania grubych plików różnych zaświadczeń z rozmaitych instytucji. Z jego usług chętnie więc korzystają dostawcy kredytów i pożyczek.
Walka o wyprzedzenie konkurencji - która jest przecież normalną sprawą w zdrowej gospodarce rynkowej - sprawiła, że firmy, przede wszystkim pośrednicy finansowi - zaczęły sięgać po wszystkie możliwe argumenty mogące przyciągnąć potencjalnego klienta. W ten sposób BIK urósł do rangi legendarnego już „straszaka”. „Pożyczki bez sprawdzania w BIK” królują przede wszystkim na wszelkiego rodzaju ulotkach i stronach internetowych.
Jednak Biuro Informacji Kredytowej to spółka zbierająca przede wszystkim – choć oczywiście nie tylko – informacje o... pozytywnej historii kredytowej. W przeważającej większości w raportach można znaleźć dane o prawidłowo spłacanych zobowiązaniach, a tworzony na ich podstawie ranking może pomóc w uwiarygodnieniu zdolności kredytowej. Innymi słowy – niesprawdzenie pożyczkobiorcy w BIK może mu czasem wręcz zaszkodzić, zamiast pomóc! Rzecz jasna powyższe stwierdzenie dotyczy osób, które rzeczywiście mają „czyste sumienia”. Oprócz BIKu istnieją bowiem inne organizacje, takie jak Biuro Informacji Gospodarczej, Krajowy Rejestr Długów, czy Międzybankowa Informacja Gospodarcza.
Czy zatem trzeba bać się BIKu? Jeśli spóźniłeś się ze spłatą raty, ale mandatu (ale ostatecznie zostały zapłacone!), to raczej „nie taki BIK straszny, jak go malują”. Gorzej będzie wyglądać sytuacja w przypadku osób, które w ogóle nigdy nie korzystały z produktów finansowych, bowiem ich historii w BIKu nie będzie wcale, a to znaczy, że uwiarygodnienie ich jako bezpiecznych klientów będzie trudniejsze.
A tym, którzy po prostu planują „naciągnąć” pożyczkodawcę i tak nic nie pomoże. Windykatorzy bywają nieugięci i dysponują naprawdę szerokimi środkami do odzyskania należnych pieniędzy…
Komentarze
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Pożyczki · Pożyczki bez BIK · BIK jest dziki, BIK jest zły... - Ale czy faktycznie, mamy się czego bać?
Dodaj komentarz do artykułu
* = obowiązkowe pole